Okólnik z dnia 28 grudnia 1870 r.

L.J.Ch.
Nysa, 28 grudnia 1870 r.

Kochane Siostry!

Pod koniec roku jeszcze raz spoglądamy z sercem pełnym wdzięczności na wszystko dobro, które otrzymałyśmy w minionym roku z ręki Boga. Dla wielu był to rok bólu i smutku. Dobry Bóg nie tylko zachował nas od licznych wypadków śmierci w Zgromadzeniu, ale ufam, że też łaskawie chronił nas od innych nieszczęść, które dla nas gorsze są niż śmierć.

Jeśli bóg okazał nam swoje miłosierdzie, to wszystkie musimy przyznać, że nie jest to naszą zasługą, gdyż często przez nierozważną mowę i czyny sprawiłybyśmy wiele przykrości, nie tylko nam samym, ale również całemu Zgromadzeniu, gdyby dobry Bóg nie pokierował tego w dobrą stronę.

W obliczu takiej dobroci możemy wejść w Nowy Rok pełne ufności. Musimy również podwójnie czuwać nad naszym postępowaniem, gdyż jako przełożone mamy święty obowiązek czuwać troskliwie nad powierzonymi nam Siostrami, ponieważ jesteśmy zobowiązane zdać sprawę z tego zarówno przed Bogiem, jak i przed naszymi przełożonymi.

Chociaż otacza nas zawsze wiele niebezpieczeństw, jednak obecny czas jest szczególnie w nie bogaty. Dlatego też jako przełożone musimy często uświadamiać zarówno sobie, jak i powierzonym nam Siostrom znaczenie i godność naszego świętego powołania, byśmy zgodnie z nim żyły. Sam habit nic nam nie pomoże w godzinie śmierci, jeśli w naszym życiu byłyśmy niedbałe w wypełnianiu naszych obowiązków wobec Boga, bez miłości względem naszych Współsióstr i powierzonych nam chorych i ubogich oraz nieszczere i nieposłuszne wobec naszych przełożonych.

Czytając te słowa, wszystkie będziemy musiały uderzyć się w piersi. Im głębiej i szczerzej to uczynimy, im bardziej poznamy naszą słabość, bym pewniej możemy liczyć na pomoc Bożą.

Pomne na naszą słabość, trzeba nam gorąco prosić Boga o pomoc, starać się w miarę sił wypełniać jak najlepiej obowiązki, sprzeciwać się odważnie podszeptom złego ducha, a jeśli upadniemy, naprawić zło przez szczere i otwarte wyznanie błędów.

Przede wszystkim proście Boga, by udzielił Wam ducha miłości i zaufania do przełożonych. Nieufność bowiem i posądzanie, a nawet podejrzliwość odnośnie ich postępowania - co zauważyłam niedawno u jednej z zamiejscowych sióstr względem jej przełożonej - zrywają więź, która łączy nas wszystkie w chrześcijańskiej miłości, niszczą pokój i przynoszą zarówno samej Siostrze, jak i całemu otoczeniu wielkie nieszczęście.

Starsze Siostry, przez swój dobry przykład, niech zdobywają sobie poszanowanie u młodszych; natomiast młodsze są zobowiązane podążać za nimi. Tam, gdzie jednak starsze Siostry nie są przykładem, wymuszają dla siebie szacunek u młodych przez ciągłe podkreślanie ilości lat przeżytych już w klasztorze, taka postawa jednak ma zgubne skutki, nie przynosi błogosławieństwa, ani chluby.

Przez modlitwę i stałą czujność możemy wyprosić u Boga odwrócenie tego zła. Błagajmy Go zatem wspólnie o dar modlitwy i czujności, aby dobry Bóg udzielił nam potrójnego pokoju, który Dzieciątko Jezus przyniosło na ziemię wszystkim ludziom dobrej woli: pokój z Bogiem, z sobą samym i z naszymi bliźnimi. Gdy uzyskamy lub posiądziemy ten potrójny pokój, wtedy nasze działanie będzie Bogu przyjemne, a nam przyniesie owoce w wieczności.

Obdarzajcie mnie swoją miłością oraz zaufanie i bądźcie pewne, że ja okażę je Wam w obfitej mierze. Polecam Was Bożej opiece,

oddana
Matka

Okólnik z dnia 30 grudnia 1869 r.

MRA
Nysa, 30 grudnia 1869 r.

L.J.Ch.

Kochane Siostry!

Spoglądając na miniony rok, mamy więcej powodów niż kiedykolwiek, by podziękować dobremu Bogu za Jego cudowną pomoc. Mimo złości i burz skierowanych przeciw wszystkim instytutom kościelnym, Bóg w miłosierdziu swoim uchronił nas wszystkich, nie tylko od ciężkich nieżyczliwych ataków, ale udzielił koniecznych sił i środków do wypełniania naszych obowiązków na Jego chwałę i dla dobra wielu ubogich i chorych.

Wdzięczność jaką winniśmy Bogu, najlepiej okażemy przez wierne wypełnianie obowiązków, całkowite posłuszeństwo, sumienne przestrzeganie Statutów czy Konstytucji; poprzez łagodność, pokorę, cierpliwość, przez wielką miłość do Boga oraz wierną i ofiarną miłość do Współsióstr, chorych, ubogich i wszystkich ludzi.

Wiem, że każda dobra Siostra przy końcu Starego i na początku Nowego Roku, takie lub przynajmniej podobne pragnienia żywi w sercu, ale wiem także, że wiele dobrych postanowień nie zostanie zrealizowanych. Pomimo tego obowiązkiem każdej [Siostry] jest w miarę sił dążyć wytrwale do dobrego.

Na początku, kiedy było jeszcze mało Sióstr byłam pewna, że tylko czysta miłość do Boga nakłoniła je do wybrania tego powołania, czuwanie nad Siostrami nie było trudne. Dzisiaj jest inaczej. Jest prawie 400 Sióstr, które często pracują na bardzo odległych placówkach. Jakże chciałabym kierować ich sposobem postępowania, aby w słowach i czynach miały na celu jedynie chwałą Bożą i dobro ogółu.