9. Życie wspólnotowe

Pragnieniem Matki Marii było tworzenie wspólnot na wzór dialogu i relacji Ojca z Synem, które będą znakiem miłości Boga w świecie, tak dla wierzących, jak i dla niewierzących.

Czuła, że ten dynamizm powinien być centrum życia wspólnotowego: każda siostra miała czerpać z charyzmatu, aby interpretować go i urzeczywistniać w czynach nie tylko wewnątrz (ad intre), ale i poza murami klasztoru (ad extra), gdzie czekali "najmniejsi" i "ostatni" Jezusa.

W jaki sposób może być pomocna jakaś wspólnota, zwłaszcza zakonna, jeśli jej członkom nie przyświecają wspólne cele? A te wspólne cele, czy to nie działanie w duchu charyzmatu? "Nemo dat quo non habet" - nikt nie może dawać z tego czego nie posiada. Matka Maria Merkert słusznie twierdziła, że każda siostra powinna z radością i entuzjazmem utożsamiać się z darem charyzmatu.

W swojej proroczej mądrości uważała, że entuzjazm jest ważnym czynnikiem, a nawet niezbędnym warunkiem w pogodnym uczestniczeniu w tożsamości. Przełożona powinna wykorzystać potencjał poszczególnej siostry, aby mogła ona nabrać "habitus", który pozwoli jej być sobą, unikając nadmiernych egoistycznych postaw oraz przekraczania swoich możliwości. Jeśli miłość Trójcy Świętej jest miłością wzajemną, to powinna ona mieć przede wszystkim miejsce we wspólnocie ufnej, że Bóg zjednoczy siostry, które po dotarciu swoich różnych charakterów, będą mogły z radością realizować siebie, wspólnotę i Kościół.

To nie przypadek, że w naszych Konstytucjach epigraf do rozdziału o Wspólnocie został zaczerpnięty z Ewangelii św. Jana: "Aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, aby świat uwierzył, żeś Ty Mnie posłał" (J 17, 21).

Siostry św. Elżbiety powinny żyć według Ewangelii, pragną być "jednym sercem i jedną duszą" (Dz 4, 32) w jedności z Bogiem i współsiostrami, ponieważ Kościół oczekuje od nich żywego świadectwa jedności i wspólnoty (por. K 65).

Słowa Matki Marii odnośnie do Konstytucji są budujące i emanują pokojem: "Wydarzyło się coś, co w przyszłości jeszcze bardziej umocni nasze Zgromadzenie, wraz z nowymi Konstytucjami rozpoczynamy drogę, która z błogosławieństwem Kościoła będzie prowadziła nas coraz bardziej do wspólnotowego i jednolitego życia i pozwoli nam na wspaniały rozwój cnót życia zakonnego (31 grudnia 1871 r.).

Te słowa z jednej strony ukazują spokój osoby świadomej końca swojej drogi (nie rozpacza z tego powodu!), a z drugiej typowo franciszkańską "doskonałą radość" tego, kto zebrał owoce swoje ciężkiej pracy.

Ponad pół roku wcześniej Stolica Apostolska z woli Piusa IX opracowała "Decretum laudis". Dokument wydany 7 czerwca 1871 r. w Rzymie uznał wielką wartość pracy tej niestrudzonej Siostry ze Śląska, co więcej, pochwalał dzieło i zgromadzenie, co było zachętą dla wiernych - nie tylko regionu europejskiego, w którym ono powstało, lecz na całym świecie - do respektowania i podziwiania zgromadzenia, które utożsamiało się z samym duchem Ewangelii, i którego Założycielka od dawna - nieprzypadkowo - nazywana była "dobrą Samarytanką Śląską". Ona jako pierwsza żyła cnotami przydatnymi pożądanymi dla osób świeckich, a niezbędnymi w przypadku osób konsekrowanych: cnotami wypływającymi z pierwotnego charyzmatu.

Pierwszym i najważniejszym zadaniem osoby konsekrowanej jest  - niestrudzenie będziemy to powtarzać - życie charyzmatem, jeśli pragnie ona udowodnić sobie samej, że miłość Boga uwalnia człowieka całkowicie od więzów i sideł i przywraca mu prawo do działania.

Utożsamianie charyzmatu z dziełami nie ma na względzie jedynie dóbr materialnych: osoby potrzebują czegoś więcej! Jeśli w osobie zakonnej nie dokona się to harmonijne połączenie, zgaśnie entuzjazm, o którym mówiłyśmy wcześniej, nie będzie szczęśliwa, ponieważ powstanie w niej, jak to nazywają psycholodzy, podzielone ja.

Należy zatem otworzyć się na działanie łaski i jej uzdrawiającą siłę, dzięki której, kto poświęcił się całkowicie Bogu i nawiązał miłosną relację z Nim, odnajdzie jedność w swoim "podzielonym ja" w jednoczącej sile miłości, w duchu Ewangelii, zwłaszcza  na tych stronach, gdzie św. Mateusz, mówi o błogosławieństwach i o sądzie ostatecznym.

Ewangelia ukazuje jasny kierunek, nawet jeśli chodzi o dobra tymczasowe. Dobra mają służyć utwierdzaniu komunii, życiu w zależności od Ojca, ćwiczeniu się w wolności wobec tego, co posiadamy. A zatem wspólnota sióstr zawsze musi kierować się duchem Ewangelii, wdzięcznością za posiadane dobra oraz hojnością bez miary wyrażaną w dzieleniu się nimi. Również to, a raczej przede wszystkim to, jest sposobem do zachowania charyzmatu, który jest jeden dla wspólnoty, dla zgromadzenia: "Tylko wspólnota wewnętrznie zwarta zdolna jest wypełnić swe posłannictwo w świecie współczesnym. Zatem każda z nas jest zobowiązana do współdziałania w jej udoskonaleniu" (K 67).

za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.