MRA
Nysa, 30 grudnia 1869 r.
L.J.Ch.
Kochane Siostry!
Spoglądając na miniony rok, mamy więcej powodów niż kiedykolwiek, by podziękować dobremu Bogu za Jego cudowną pomoc. Mimo złości i burz skierowanych przeciw wszystkim instytutom kościelnym, Bóg w miłosierdziu swoim uchronił nas wszystkich, nie tylko od ciężkich nieżyczliwych ataków, ale udzielił koniecznych sił i środków do wypełniania naszych obowiązków na Jego chwałę i dla dobra wielu ubogich i chorych.
Wdzięczność jaką winniśmy Bogu, najlepiej okażemy przez wierne wypełnianie obowiązków, całkowite posłuszeństwo, sumienne przestrzeganie Statutów czy Konstytucji; poprzez łagodność, pokorę, cierpliwość, przez wielką miłość do Boga oraz wierną i ofiarną miłość do Współsióstr, chorych, ubogich i wszystkich ludzi.
Wiem, że każda dobra Siostra przy końcu Starego i na początku Nowego Roku, takie lub przynajmniej podobne pragnienia żywi w sercu, ale wiem także, że wiele dobrych postanowień nie zostanie zrealizowanych. Pomimo tego obowiązkiem każdej [Siostry] jest w miarę sił dążyć wytrwale do dobrego.
Na początku, kiedy było jeszcze mało Sióstr byłam pewna, że tylko czysta miłość do Boga nakłoniła je do wybrania tego powołania, czuwanie nad Siostrami nie było trudne. Dzisiaj jest inaczej. Jest prawie 400 Sióstr, które często pracują na bardzo odległych placówkach. Jakże chciałabym kierować ich sposobem postępowania, aby w słowach i czynach miały na celu jedynie chwałą Bożą i dobro ogółu.
Nic więcej uczynić nie mogę, poza głęboką modlitwą i silnym zaufaniem do Boga, jak zwrócić się z prośbą do kochanych Sióstr, które z woli Bożej stały się przełożonymi, by przez własny dobry przykład miłości i cierpliwości, a również tam gdzie to konieczne przez surowe upomnienie, tak kierowały i prowadziły powierzone im Siostry, aby wypełnianie obowiązków było im lekkie i przyjemne.
Każda przełożona jest świadoma tego, że najpierw jest odpowiedzialna za swoje Siostry, dlatego też oczekuję Kochana Siostro Ludmiło, że zarówno Siostra jak i każda z powierzonych jej Sióstr, po przeczytaniu tego listu, przyrzeknie sercem i ustami, czynić co w jej mocy, by przyczynić się do pełnego rozwoju [Zgromadzenia], aby oko Boże z wielkim upodobaniem spoglądać mogło na działalność naszych Sióstr.
Starajmy się od Boskiego Serca, szczególnie pomne na własne błędy, znosić cierpliwie słabości drugich, a wtedy już tu naszą nagrodą będzie pokój wewnętrzny i zewnętrzny. Ufamy w Jego miłosierdzie, że przy końcu naszego życia, Bóg pokoju nie odmówi nam pokoju wiecznego.
Z serdecznymi pozdrowieniami oraz z zapewnieniem o mojej wiernej, szczerej matczynej miłości, polecam i zamykam wszystkie Siostry w Boskim Sercu, proszą też o modlitwę za mnie. Do serdecznych pozdrowień dołączają się Siostra Mistrzyni, Siostra Augusta i wszystkie Siostry. Niech Bóg błogosławi Wam wszystkim!
zawsze szczerze kochająca
Matka