1.Uważała, że urząd przełożonej generalnej sam przez się wymaga pewnej swobody w działaniu (...), dlatego to, co uznała za wolę Bożą, wprowadzała w czyn mimo sprzeciwu. Małostkowe myślenie było obce tej wielkiej duszy. (J.Sch. 1937)
2. (...) proboszcz Urban podziwiał roztropność i męstwo Matki Marii, która w poczuciu odpowiedzialności za powierzony urząd ma tę wielką zasługę, że przekształciła stowarzyszenie sióstr w zgromadzenie zakonne. (J.Sch. 1937)
3. Matka Maria była dusza odważną, stanowczą i nie znającą wahań, gdy chodziło o „świętą Caritas’ (miłosierne niesienie pomocy). (J.Sch. 1937)
4. Matka Maria dziękowała Bogu za szczególną opiekę nad siostrami w ich największych niebezpieczeństwach dla duszy i ciała. (J.Sch. 1937)
5. (...) wdzięczna radość Matki Marii doszła do szczytu w miesiącu Serca Jezusowego 1871 roku. Spełniło się Jej najgorętsze pragnienie serca: uznanie i pochwała Zgromadzenia przez Stolicę Apostolską. (J.Sch. 1937)
6. Ze zdobytego doświadczenia była przekonana o tym, że pewna miara dóbr doczesnych jest potrzebna do pomyślnego rozwoju życia duchowego i owocnej działalności Zgromadzenia. (...) w swej mądrości dla dobra Kongregacji Matka Maria dbała o rozwój życia wewnętrznego i dokształcenie zawodowe sióstr. (J.Sch. 1937)
7. Troszczyła się o zdrowie swych duchowych cór (...). Jej matczynej miłości do sióstr świadczą różne zarządzenia (...), w których zachęcała do szanowania zdrowia, a w razie choroby do poddania się leczeniu. (J.Sch. 1937)
8. Matka Maria zdobyła sobie wielką zasługę przez budowę Domu Macierzystego, który do dziś jest Kolebką Zgromadzenia. (...) Chociaż Matka Maria osobiście bardzo kochała ubóstwo zakonne, to jednak gdy chodziło o dom, mający stanowić ośrodek życia zakonnego i podwaliny Zgromadzenia, nie żałowała wkładu. (J.Sch. 1937)
9. Matka Maria wydawszy resztę pieniędzy z kasy domowej na zakup parceli, zanosiła gorące modlitwy do św. Józefa o pomoc materialną (...) jako fundatorka czuwała nad całością i nad każdym szczegółem budowy, zwłaszcza dbała o solidne wykonanie. (J.Sch. 1937)
10. Ożywiona duchem żywej wiary Matka Maria niczego tak gorąco nie pragnęła, jak uświęcenia podwładnych zgodnie z duchem Zgromadzenia. W ich świętości widziała jedyne źródło owocnej działalności Zgromadzenia w szerzeniu Królestwa Bożego na ziemi oraz jego błogosławiony rozwój. (J.Sch. 1937)
11. Ta „wszystkich kochająca Matka” wzywała (...) do czujności i wierności powołaniu. (J.Sch. 1937)
12. W obliczu swej bliskiej śmierci Matka Maria błagała, aby siostry podążały drogą cnoty. (J.Sch. 1937)
13. Z naciskiem żąda od swoich córek duchowych, by wiernie przestrzegały reguły zakonnej. Od tej wierności zależy nie tylko doczesne, ale i wieczne szczęście. (J.Sch. 1937)
14. Tylko przez ustawiczną modlitwę można opanować złe skłonności i osiągnąć pokój serca. (J.Sch. 1937)
15. Więcej niż przez słowo mówione i pisane Matka Maria wpływała na siostry własnym przykładem, dzięki czemu w Zgromadzeniu kwitło życie religijne i naśladowanie Jezusa. (J.Sch. 1937)
16. Aktywność Matki Marii i radość ze służby, tym więcej są godne podziwu, że już od 1866 roku cierpiała na poważne zburzenia wątrobowe. Mimo cierpień pracowała wytrwale; sama załatwiała trudne i długotrwałe sprawy związane z zakładaniem nowych placówek. (J.Sch. 1937)
17. W większości wypadków sama przeprowadzała uciążliwe wizytacje. Niejedno cierpienie wewnętrzne nadwyrężało już i tak słabe Jej zdrowie. (J. Sch. 1937)
18. Była duszą wspaniałomyślną. Przepojona duchem apostolstwa nie była obojętna na cierpienia Kościoła i najwyższego Pasterza (...). (J.Sch. 1937)
19. (W czasie choroby) Matka Maria zgodziła się (obchodzić święto Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny jako dzień odnowienia ślubów) w nadziei, że jeżeli modlitwa sióstr zostanie wysłuchana i wróci do zdrowia, będzie starała się z pomocą Bożą nadal wspierać i ochraniać swoje córki duchowe. Gdy choroba wzmogła się Matka Maria pragnęła i w tym wypadku wypełnienia ślubu. (J.Sch. 1937)
20. Cieszyła się nawet z tego, że Jej śmiertelna choroba przyczyniła się do obchodzenia na mocy ślubu dnia Nawiedzenia NMP jako specjalnego święta. (J.Sch. 1937)
21. Zamieszki kościelne i polityczne (...) napełniały Ją troską o przyszłość Zgromadzenia, lecz jako żarliwa czcicielka Boskiego Serca Jezusowego, Jemu powierzyła swoje Zgromadzenie. (J.Sch. 1937)
22. Długo jeszcze po uroczystości pogrzebowej siostry i wierni modlili się nad grobem „Kochanej Matki”, jak nazywano Ją w Nysie. (J.Sch. 1937)
23. Spoczywając w Bogu (Matka Maria) jeszcze teraz zachęca do modlitwy, ofiary i rozważania jako rzeczy koniecznych do zbawienia. (J.Sch. 1937)
24. Jeszcze po 25 latach jedna z sióstr napisała: „Moje oczy napełniają się łzami, gdy wspomnę o tak przedwczesnej śmierci bardzo dobrej Matki Marii”. (J.Sch. 1937)
25. Była największą kobietą Śląska w XIX wieku. (J.Sch. 1937)
26. (...) ani wewnętrzne zmagania, ani zewnętrzne napaści nie były zdolne złamać Marii Merkert; nie odebrały Jej otuchy, nie osłabiły jej dobrego przeczucia. Pień młodego drzewa ze świeżymi konarami był wprawdzie bezlitośnie ścięty, ale w ukryciu pod ziemią pozostał zdrowy korzeń. Dlatego w Jej sercu zrodziła się nadzieja, która Ją ożywiła i zapowiadała lepszą przyszłość. (E.F. 1982)
27. Matka Maria i Franciszka Werner zachęcone licznymi objawami szczerej życzliwości i pokładające ufność w Opatrzność Boża, na której poprzednio się nie zawiodły, postanowiły powtórnie działać w tym samym duchu jak dawniej (...) w samym mieście Nysa, gdzie przecież spotkał Je niedawno niezwykle bolesny zawód. (E.F. 1982)
28. Maria Merkert duchowo dostatecznie wyrobiona i należycie przeszkolona u sióstr Boromeuszek była wystarczająco przygotowana do zadania, które miała odtąd spełniać (...) przyjęła na swe barki kierownictwo powstającego zrzeszenia i odpowiedzialność za jego wewnętrzną i zewnętrzną organizację (...) (E.F. 1982)
29. Nic Jej nie leżało tak na sercu, jak łączność z Kościołem i jego duchowymi źródłami, z których dotychczas czerpała bogatą treść dla idei i wewnętrzną siłę, potrzebną do jej urzeczywistnienia. (E.F. 1982)
30. (...) dążyła najpierw do złagodzenia przykrego napięcia, jakie zaistniało między siostrami i parafialnym duchowieństwem. (...) dawne bolesne doświadczenia uważała za pogrzebne w zapomnieniu. (E.F. 1982)
za: Służebnica Boga Maria Merkert, myśli wybrane z pism. Świadectwa i wspomnienia, Nysa 1992.