Francuska teolog Elena Marchitielli bardzo mocno zwróciła uwagę, że "od Kościoła oraz od powołanych do życia chrześcijańskiego przejawiającego się w różnorodnych formach i działalności misyjnej wymaga się przede wszystkim, aby ukazywali światu nieskończoną miłość niewidzialnego Boga. W życiu zakonnym misja jest żywą pamiątką i proroczą zapowiedzią miłości Boga, która w Chrystusie przez Ducha Świętego jest zapowiedzią wiecznego zbawienia [...]. Jeśli modelem życia chrześcijańskiego i każdego ochrzczonego jest Jezus Chrystus, to zrozumiałe jest, że również dla misji jest On głównym punktem odniesienia, dlatego jeśli misja Jezusa polega głównie na wyzwoleniu człowieka spod panowania "księcia tego świata" (J 12,310 i przywróceniu go Bogu Ojcu, to na tym powinna też polegać misja każdego chrześcijanina w Kościele" (E. Marchitielli).
Jezus na początku swojej działalności publicznej wybrał Dwunastu i utworzył z nich wspólnotę, która mu służyła, z czasem powołał także kobiety do utworzenia żeńskiej wspólnoty opartej na miłości miłosiernej i darze z siebie.
W adhortacji apostolskiej "Vita consecrata" czytamy: "W ich wezwaniu jest zatem zawarte zadanie całkowitego poświęcenia się misji" (VC, 72a), natomiast w adhortacji apostolskiej "Redemptionis donum" z 25 maja 1984 r. Jan Paweł II podkreślił, że z rzeczywistości duchowych rodzi się "udział w apostolstwie Kościoła, w jego uniwersalnej misji" (RD, 15).
Błogosławiony Jan Paweł II, papież Polak, zwracając się do uczestniczek Kapituły generalnej zgromadzenia 14 listopada 1998 r. powiedział, że "odnowiona wierność pierwotnemu charyzmatowi opiera się na uważnym i pokornym słuchaniu słowa Bożego oraz na zdolności odkrywania w bliźnim Jezusowego oblicza".
Matka Maria służyła Panu w duchu miłości miłosiernej, wyposażona w bogatą gamę wartości koniecznych i zrozumiałych dla swojej epoki, a równocześnie ważnych i aktualnych dzisiaj. Była trafnie nazywana, jak wielu wspomina, "śląską Samarytanką", ze względu na bezinteresowną, szybką i skuteczną pomoc, której sama osobiście udzielała (i którą później kontynuowały jej siostry). Możemy dodać, iż określenie "Samarytanka" nie odnosi się do kobiety przy studni Jakubowej w miejscowości Sychar w Samarii (J 4,7), lecz do Samarytanina, który zaopiekował się biedakiem pobitym przez bandytów i pozostawionym przy drodze u kresu życia.
Positio odnotowuje świadectwa hojności sine ulla remuneratione Marii, "która oddawała ze swojego, często kupowała mięso, kawę, chleb dla biednych wdów. [...] ubogim zanosiła to osobiście [...] i wręczała z taką serdecznością, że ci starzy ludzie płakali z radości i nazywali ją powszechnie "Kochaną Matką wszystkich" (Positio, Biografia, XIII).
Misja Matki Marii jest wzorem miłości i miłosierdzia, ponieważ potrafiła ona połączyć miłość Boga z miłością bliźniego, odznaczając się gorliwością apostolską oraz hojną miłością wobec każdego człowieka.
Przytoczona wyżej publikacja wydana w 2007 r. przez zgromadzenie podkreśla, że "działalność charytatywno-apostolska Matki Marii Merkert miała korzenie i podstawę w miłości Boga i bliźniego, która doskonaliła się w głębokim życiu modlitwy [...]. Historyk Bunge potwierdza, że już od młodości nosiła w sercu pragnienie służenia Bogu w cierpiących" (s. 100).
Innymi słowy można powiedzieć, że chciała ona budować na skale. Psalmista mówi: "aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy, moja Skała" (Ps 92,16). Sam Jezus jest skałą i fundamentem, podobnie jak Piotr, do którego powiedział: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój" (Mt 16,18). Budować na skale, to budować na Kimś, kto został odrzucony. "Nie trzeba wielkiej bystrości umysłu - stwierdza papież Ratzinger - aby zobaczyć wiele przejawów odrzucenia Chrystusa. [...] Wielokrotnie jest on ignorowany, wyśmiewany". Budować na skale to być świadomym przeciwności, które można spotkać w pełnieniu misji (posłannictwa).
Jednak Jezus jest zawsze z tobą, pochyla się nad tobą. Jezus był też z Matką Marią, kiedy ona pochylała się nad biednymi, ubogimi, głodnymi, rannymi, brudnymi, chorymi i opuszczonymi. Poprzez nią leczył ich, przywracał nadzieję i wraz z chlebem ziarnistym łamał chleb eucharystyczny. Tak wyglądała stopniowa, wytrwała praca "budowlana" Matki Marii. Obrała ona właściwą skałę, o czym świadczą istniejące do dziś dzieła, które od niej wzięły swój początek i które noszą imię miłości miłosiernej.
Misja Matki Marii miała konkretny cel do osiągnięcia, a nie jakieś tylko ambitne projekty, które pozostałyby zapisane na papierze. W Kościele i przez Kościół Chrystus kontynuuje swoją misję wyzwalania człowieka z każdej nędzy: materialnej (poprzez miłość komunii) i duchowej (największego zła: grzechu).
W "Vita consecrata" czytamy, że całą historię i misję życia konsekrowanego "można uznać za żywą egzegezę słów Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40)" (VC, 82).
W związku z tym, obowiązkiem każdego ucznia Chrystusa jest kochać tak jak On, zwłaszcza zakonnicy powinni kochać "ofiarną miłością, konkretną i wielkoduszną służbą" (cfr. VC, 75).
"Przeniknięta Bożą miłości z największą troską dbała o przekazanie i szerzenie tej miłości, którą sama ukazywała swoim codziennym życiem, starając się wypełniać zawsze i wszędzie tylko wolę Bożą [...]. Sprawdzianem miłości Boga jest podporządkowanie się Jego woli, co jest bardzo widoczne w niektórych szczególnych momentach życia Matki Marii. Całkowitą uległość wobec woli Bożej wyrażała nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami, poświęcając z miłości do Boga czas i siły najbardziej potrzebującym, w których widziała oblicze Chrystusa" (Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety, Dom generalny, Matka Maria Merkert (1817-1872), 95), pomną na słowa proroka Izajasza: "Jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach" (Iz 58, 10).
Ojciec Święty przypomina, że "konsekrowani mężczyźni i kobiety są powołani do tego, by ukazywać w Kościele i świecie, przez praktykowanie rad ewangelicznych, charakterystyczne przymioty Jezusa [...]. Żyjemy dzisiaj w sytuacji charakteryzującej się często radykalnym pluralizmem, postępującym usuwaniem religii ze sfery publicznej [...]. Wasza działalność apostolska [...] niech stanie się zadaniem życiowym, "blaskiem prawdy". Dzięki mądrości waszego życia i z ufności w niewyczerpane możliwości prawdziwej edukacji umiejętnie ukierunkowujcie umysły i serca ludzi naszych czasów ku dobremu życiu Ewangelii" (Benedykt XVI, Homilia w święto Ofiarowania Pańskiego, Bazylika św. Piotra, 2 lutego 2011 r.).
Na początku sierpnia 1869 r. Matka Maria powiedziała: "Mamy podwójny, nawet potrójny obowiązek pokazać, że chcemy tylko dobrze czynić, wszystkich kochać w Bogu, a jeśli już nic nie możemy uczynić, wtedy przynajmniej będziemy się modlić".
za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.
Innymi słowy można powiedzieć, że chciała ona budować na skale. Psalmista mówi: "aby świadczyć, że Pan jest sprawiedliwy, moja Skała" (Ps 92,16). Sam Jezus jest skałą i fundamentem, podobnie jak Piotr, do którego powiedział: "Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój" (Mt 16,18). Budować na skale, to budować na Kimś, kto został odrzucony. "Nie trzeba wielkiej bystrości umysłu - stwierdza papież Ratzinger - aby zobaczyć wiele przejawów odrzucenia Chrystusa. [...] Wielokrotnie jest on ignorowany, wyśmiewany". Budować na skale to być świadomym przeciwności, które można spotkać w pełnieniu misji (posłannictwa).
Jednak Jezus jest zawsze z tobą, pochyla się nad tobą. Jezus był też z Matką Marią, kiedy ona pochylała się nad biednymi, ubogimi, głodnymi, rannymi, brudnymi, chorymi i opuszczonymi. Poprzez nią leczył ich, przywracał nadzieję i wraz z chlebem ziarnistym łamał chleb eucharystyczny. Tak wyglądała stopniowa, wytrwała praca "budowlana" Matki Marii. Obrała ona właściwą skałę, o czym świadczą istniejące do dziś dzieła, które od niej wzięły swój początek i które noszą imię miłości miłosiernej.
Misja Matki Marii miała konkretny cel do osiągnięcia, a nie jakieś tylko ambitne projekty, które pozostałyby zapisane na papierze. W Kościele i przez Kościół Chrystus kontynuuje swoją misję wyzwalania człowieka z każdej nędzy: materialnej (poprzez miłość komunii) i duchowej (największego zła: grzechu).
W "Vita consecrata" czytamy, że całą historię i misję życia konsekrowanego "można uznać za żywą egzegezę słów Jezusa: "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (Mt 25,40)" (VC, 82).
W związku z tym, obowiązkiem każdego ucznia Chrystusa jest kochać tak jak On, zwłaszcza zakonnicy powinni kochać "ofiarną miłością, konkretną i wielkoduszną służbą" (cfr. VC, 75).
"Przeniknięta Bożą miłości z największą troską dbała o przekazanie i szerzenie tej miłości, którą sama ukazywała swoim codziennym życiem, starając się wypełniać zawsze i wszędzie tylko wolę Bożą [...]. Sprawdzianem miłości Boga jest podporządkowanie się Jego woli, co jest bardzo widoczne w niektórych szczególnych momentach życia Matki Marii. Całkowitą uległość wobec woli Bożej wyrażała nie tylko słowami, ale przede wszystkim czynami, poświęcając z miłości do Boga czas i siły najbardziej potrzebującym, w których widziała oblicze Chrystusa" (Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety, Dom generalny, Matka Maria Merkert (1817-1872), 95), pomną na słowa proroka Izajasza: "Jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach" (Iz 58, 10).
Ojciec Święty przypomina, że "konsekrowani mężczyźni i kobiety są powołani do tego, by ukazywać w Kościele i świecie, przez praktykowanie rad ewangelicznych, charakterystyczne przymioty Jezusa [...]. Żyjemy dzisiaj w sytuacji charakteryzującej się często radykalnym pluralizmem, postępującym usuwaniem religii ze sfery publicznej [...]. Wasza działalność apostolska [...] niech stanie się zadaniem życiowym, "blaskiem prawdy". Dzięki mądrości waszego życia i z ufności w niewyczerpane możliwości prawdziwej edukacji umiejętnie ukierunkowujcie umysły i serca ludzi naszych czasów ku dobremu życiu Ewangelii" (Benedykt XVI, Homilia w święto Ofiarowania Pańskiego, Bazylika św. Piotra, 2 lutego 2011 r.).
Na początku sierpnia 1869 r. Matka Maria powiedziała: "Mamy podwójny, nawet potrójny obowiązek pokazać, że chcemy tylko dobrze czynić, wszystkich kochać w Bogu, a jeśli już nic nie możemy uczynić, wtedy przynajmniej będziemy się modlić".
za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.