W 1897 roku, Matka Melchiora Klammt, trzecia przełożona generalna, poprosiła siostry o pisemne relacje o Matce Marii Merkert. W zachowanych do dzisiaj świadectwach siostry podkreślały Jej szczególną gorliwość w pobożności: kochała modlitwę i pielęgnowała ją w życiu - pisze Matka Teresa Lorenz. Nazywały Ją: kochaną Matką wszystkich, która była serdeczna dla każdego człowieka i miała szerokie, wszystko obejmujące, kochające serce. Zwracały też uwagę na Jej siostrzaną miłość, do której zachęcała wszystkie siostry. Świadkowie życia zapamiętali także Jej wewnętrzną równowagę i pogodę ducha, podnoszącą innych i przywracającą radość: Miała serce dla każdej poszczególnej siostry i potrafiła zaradzić wszystkim według ich potrzeb, była bardzo życzliwa i uprzejma... zawsze pogodna, zachęcała do radości i cieszyła się, gdy mogła sprawić radość drugim; nie szczędziła, ani pieniędzy ani trudu, by sprawić chociaż małą niespodziankę, często żartowała, ale także wyrażała wdzięczność za skromne usługi i ubolewała nad tym, że nie może dać siostrom lepszego pożywienia nad to, jakie wówczas była w stanie dać.
Inna siostra przypomina Jej prawdziwie matczyną troskliwość przy przyjmowaniu do kandydatury i gorące współczucie i pełne miłości roztropne traktowanie, gdy nawiedziła ją tęsknota za domem.
Jedna z sióstr pisze, że była jeszcze bardzo młoda, kiedy poznała Matkę Marię, a wtedy tak łatwo się zapomina, niemniej najlepiej zapamiętała fakt wyjazdów z Matką do Prudnika, Głubczyc, Wierzbięcic oraz wspólne prace: byłyśmy szczęśliwe - pisze - gdy mogłyśmy pójść z Matką do gimnazjum, by prać i płukać bieliznę.
Jako wspaniałe chwile określa czas, gdy wieczorem w czasie rekreacji siostry siedziały u stóp Drogiej Matki: były to cztery piękne lata, które przeżyłyśmy w ukochanej Nysie, w tym małym domku, było to ściśle rodzinne życie. Wtedy było wszystko jeszcze takie małe. O szczęśliwe czasy! Żyłyśmy jak wolne ptaki na powietrzu.
W Jej obecności siostry czuły się bezpieczne i szczęśliwe. Matka otaczała je wielkim współczuciem oraz matczyną, troskliwą opieką duchową i cielesną w przypadku choroby, potrafiła delikatnie informować o sprawach trudnych i zabiegała o to, by rozmowy nie pozostały bez zasług dla wieczności.
Siostry zapamiętały też dwa powracające w życiu Matki smutki. Jeden smutek to fakt, że nie była na tyle bogata, by obdarować wszystkich biednych. Drugi smutek wynikał z pochwał, choć według Niej nie było do tego powodu. Wyrazy wdzięczności i pochwały napływały z różnych stron: najpierw od biednych i chorych, którym służyła Ona sama i siostry, potem także od władz cywilnych i kościelnych.
za: s. M. Margarita Gabriela Cebula CSSE, Błogosławiona Maria Merkert (1817-1872), Nysa 2007.
za: s. M. Margarita Gabriela Cebula CSSE, Błogosławiona Maria Merkert (1817-1872), Nysa 2007.