Na przełomie XIX i XX wieku powstała znaczna liczba instytutów zakonnych, które prowadziły (i wiele z nich nadal prowadzi) wielkie i piękne dzieła z godnym podziwu zaangażowaniem, czasem nawet heroicznym, czego przykładem są wśród ich członków liczni męczennicy (zwłaszcza misjonarze), zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
Osoby, które otrzymały od Boga natchnienie do powołania do życia nowego organizmu w Świętym Kościele Rzymskim, nazwane "Założycielami", czyniły to, głosząc słowo Boże w wielu sektorach życia społecznego, w różnych częściach świata (szczególnie w Europie), dostosowując się do kultury i potrzeb im współczesnych.
Założyciele wierzyli, że słowo Boże może przemienić materialnie i moralnie istotę rzeczy, sytuację, a także struktury, idąc często pod prąd, wbrew dominującej kulturze, narażając się przez to na opór, zamknięcie, wrogość, zawiść, pułapki, uprzedzenia, a nawet groźby. Wbrew temu, ufając Bożej Opatrzności, która wszystkim kieruje, kontynuowali swoją drogę i poświęcili swoje życie różnorodnym dziełom charytatywnym, na przykład opiece nad maluczkimi, o których mówi Ewangelista Mateusz, wychowaniu dzieci i młodzieży, szerzeniu słowa Bożego i Nauki Kościoła, pracy w szpitalach. Nie wszystko wówczas, podobnie jak i dziś, było proste i łatwe: pojawiły się problemy personalne (zmniejszająca się liczba powołań, wzrastająca średnia wieku sióstr), a także materialne. Jednakże, jak to mówiła Maria Merkert, wielka jest siła modlitwy, dlatego "składamy ufnie nasze życie w ręce Boga [...], nasze słabe siły wyłącznie na jego służbę".
Te słowa wypowiedziane i zapisane w ostatnim dniu 1871 r. mogą słusznie stanowić jej duchowy testament (zmarła bowiem jedenaście miesięcy później) oraz syntezę niezłomnego i niezawodnego dzieła, które pozostawi widoczny znak na przestrzeni wieków.
Jedną z głównych cech Matki, która oddziałuje na czytelnika i pozwala ją bliżej poznać, jest wielka moc ducha wypływająca z ufnej nadziei, cnoty, którą Dante Alighieri nazwał "pewne oczekiwanie", ponieważ nie zostanie zignorowane to, co jest przedmiotem walki w imię innych ideałów i w co się wierzy na chwałę Bożą. Pewność zatem, ponieważ Kościół nie jest skostniały, lecz jest żywym drzewem: nawet jeśli są okresy, w których liście jego żółkną i opadają, wkrótce przychodzi czas, gdy wyrastają nowe, a jego gałęzie zazieleniają się - zielony, to kolor nadziei - rozwijają się i wprowadzają ludzi w zachwyt. A także, pozostając przy analogii do drzewa, Kościół może nawet stracić gałęzie, a i tak na ich miejscu pojawią się nowe i jeszcze mocniejsze konary. Pan Jezus powiedział: Ja jestem krzewem winny, wy zaś latoroślami (J 15,5).
Kto zna, chociaż pobieżnie, historię Kościoła, wiem, że w nim - na wzór Założyciela nad założycielami - Chrystusa - po śmierci następuje zmartwychwstanie. To przekonanie powinno umacniać chrześcijan wszech czasów, zwłaszcza czasów współczesnych, w których nie wszystko dzieje się zgodnie z wolą Bożą. Także w przeszłości, na przykład w czasach Matki Marii, tak jak i obecnie, istniały siły, które zdawało się, że są mocniejsze od idei chrześcijańskiej, wypowiedzi na temat słowa Bożego i Kościoła. Dzisiaj musimy mieć silną wiarę; pomagają nam w tym rzesze świętych, wśród których znajduje się także nasza założycielka. Musimy być umocnione wiarą, abyśmy mogły wypełniać w Kościele i za pośrednictwem Kościoła delikatne dzieło ewangelizacji, zdolne przeniknąć zbroje obojętności, powierzchowności i pseudoreligijności, zatruwające nasze społeczeństwa i doprowadzające do utraty "smaku" Ewangelii, którą czytać będą indywidualnie ci, którzy sobie o niej przypomną.
Papież Paweł VI w "Evangelica testificatio" pisze: "Co zrobić, by orędzie ewangeliczne przeniknęło świat? Drodzy Bracia i Siostry zakonne, zgodnie ze sposobem, który Boże powołanie wymaga od waszych rodzin duchowych, powinniście z otwartymi oczyma śledzić potrzeby ludzi, ich problemy, ich poszukiwania, dając poprzez modlitwę i działanie świadectwo skuteczności Dobrej Nowiny o miłości, sprawiedliwości i pokoju. Ta wspólna całemu Ludowi Bożemu misja jest waszym szczególnym zadaniem" (ET, 52).
Papież Benedykt potwierdził słowa Pawła VI, mówiąc: "Kościół staje dzisiaj przed nowymi wyzwaniami i jest gotowy do dialogu z różnymi kulturami i religiami, szukając sposobów budowania ze wszystkimi ludźmi dobrej woli pokojowego współistnienia narodów. Zakres misji "ad gentes" jest szeroki" (Homilia z 14 maja 2010 r.).
Zatrzymajmy się chwilę nad dwiema myślami Matki, które doskonale harmonizują z wyżej przytoczonymi słowami obydwóch papieży: "Obowiązkiem każdej siostry jest, na miarę swych sił, nieustannie walczyć o dobro" (30 grudnia 1869 r.) oraz "Habit w godzinie śmierci nic nam nie pomoże, jeśli w ciągu naszego życia byłyśmy niedbałe w wypełnianiu naszych obowiązków wobec Boga, bez miłości dla powierzonych nam chorych i biednych" (28 grudnia 1870 r.)
Zostało zapisane, że żadnego z tych słów nie można wymazać, nie trzeba też niczego dodawać: one już mówią za siebie, to znaczy, że podobnie jak wszystkie myśli przez nią wypowiedziane czy zapisane są zwięzłe, niezbędne, przejrzyste, bezpośrednio przekazują zawarte w nich wartości, jak głos charyzmatu, który się rozchodzi i dociera do wszystkich, nawet do przeciwników, którzy choć liczni, nie zwyciężyli.
za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.
za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.