6. Duchowość, świętość i działalność

O świętych mówi się często, że są "przyjaciółmi Boga". Żyjąc w niegasnącym blasku Zmartwychwstałego, kochają nas i wstawiają się za nami. Od nas zależy, aby nie odrzucić ich miłości, żyjąc z nimi przez wiarę w prawdziwej komunii.  Doświadczywszy duchowej jedności z nimi, nie możemy nie zarazić się od nich miłością do Kościoła. Świętość jest także kluczem do czytania historii Kościoła, kodem zezwalającym na interpretację jego tajemnicy.

Jeśli chodzi o związek między duchowości Marii Merkert i jej  nieustannym działaniem w otaczającym ją świecie ludzi cierpiących, czekających na chleb, opiekę, pomoc charytatywną, można powiedzieć, że potrafiła uniknąć skrajności zarówno aktywizmu będącego celem samym w sobie lub, co gorsza, chęcią bycia zauważoną w świecie, jak i przesadnego uduchowiania wszystkiego, negując realia życia, co stanowi utrudnienie w kształtowaniu prawdziwej duchowości.

W jej czasach, a także i w naszych, istotne jest, aby zdawać sobie sprawę i przynosić świadome owoce ścisłej więzi między "życiem według Ducha" i obecnością chrześcijanina w świecie. Jeśli konkretne działanie osoby wierzącej nie wynika z mądrości pochodzącej od Ducha Świętego, może obrócić się w niwecz, ponieważ wierzących w Chrystusa, zwłaszcza osoby Jemu poświęcone, świat obserwuje przez lupę, podczas gdy chętnie przymyka oko na rzeczywistość świecką, nie tolerując jednocześnie żadnej dygresji w etyce chrześcijańskiej w jakiejkolwiek formie czy wyrażeniu.

Warto przypomnieć, że duchowość jest działaniem Ducha Świętego w człowieku: jest wewnętrznym poruszeniem wywołanym przez Pana Boga. W tym dialogu między Bogiem a stworzeniem rodzą się inicjatywy apostolskie w dziedzinie charytatywnej, opiekuńczej, wychowawczej itp. Tak właśnie było w przypadku Marii Merkert. Możemy potwierdzić to z pokorą i przekonaniem, ponieważ jej relacja z Bogiem, duchowość i heroiczność cnót były dokładnie studiowane, kontrolowane, badane, na różnych etapach procesu (1964-1998) aż do otwarcia dekretem pochwalnym (decretum laudis) Jana Pawła II (20 grudnia 2004 r.) drogi do beatyfikacji zatwierdzonej przez papieża Benedykta XVI 30 września 2007 r.

Można odkryć i przyjąć powołanie (tak też było w przypadku Marii Merkert) w okolicznościach przypadkowych, konkretnych, dostrzegając potrzeby ludzi sobie współczesnych; w jakikolwiek sposób powołanie zostanie odkryte, to najważniejsza dla powołanego jest odpowiedź i czas, w jakim zostanie ona udzielona, czy będzie natychmiastowa, czy nie. Osoba powołana w każdej okoliczności pozwala prowadzić się Duchowi Świętemu: na tym polega "sapientia cordis".

Z chwilą rozpoznania i przyjęcia powołania rozpoczyna się nowa rzeczywistość: osoba powołana, dążąc do doskonałości, dostarcza Kościołowi nowych energii. Pisał o tym papież Paweł VI w "Ecclesiam suam" z 10 sierpnia 1964 r.: "Wydaje się Nam rzeczą bardzo pożądaną, by podjąć dyskusje dotyczące zagadnienia doskonałości, nie po to, by tworzyć nowe kierunki wiedzy ascetycznej, ale raczej, by zrodziły się nowe siły dla dążenia do świętości" (ES, 41).

Duchowość, aby zrodziły się nowe siły, powinna działać na trzech płaszczyznach: 

1. Łaski i doświadczenia życiowego, które każde pokolenie otrzymuje w dziedzictwie, ubogaca i przekazuje z nowym zapałem;

2. Teologii i refleksji intelektualnej, która kontempluje i analizuje przeżywaną tajemnicę;

3. Pedagogii, która pobudza do asymilowania tajemnicy z życiem wewnętrznym osoby.

Rzeczą ważną, co więcej fundamentalną, jest, aby zawsze pamiętać, że do właściwego zrozumienia życia zakonnego przełożeni generalni powinni odróżniać moment założenia zgromadzenia od czasu jego organizacji.

za: G. Jatosti, Beata Madre Maria Luiza Merkert, Rzym 2012.