Matkę Marię charakteryzowała nowa wyobraźnia miłosierdzia - dostrzegała nie tylko potrzeby, ale i człowieka. Zanurzała się w codzienność biednych chorych i ich codzienność uczyniła swoją codziennością. Opiekowała się nimi, pielęgnowała, myła, poiła, przygotowywała dla nich posiłki i karmiła, czuwała przy ich łożu i w godzinie ich umierania. Naoczny świadek relacjonuje: ...oddała życie swoje w służbie biednym i cierpiącym. Uczynki miłosierdzia uczyniła zadaniem swego życia. Udzielała opieki i pielęgnacji Panu samemu w Jego chorych, nie tylko raz, lecz setki, tysiące.
Na twarzach tych, którym służyła, widziała ból, cierpienie, płacz, ale także wdzięczność, uśmiech i zadowolenie. Dbała o porządek, krzątała się przy zwykłych i nieefektownych pracach domowych. Spełniała najprostsze posługi: kupowała i roznosiła żywność potrzebującym, rozmawiała z biednymi i nieszczęśliwymi, prała bieliznę w pobliskiej szkole, pielęgnowała rannych i chorych żołnierzy. Jedna z sióstr w swoim świadectwie pisze: Gdy Matka Maria wracała z kościoła do domu, często kupowała mięso, kawę, chleb dla biednych wdów. Ubogim zanosiła to osobiście i wręczała z taką serdecznością, że ci starzy ludzie płakali z radości i nazywali ją powszechnie kochaną matką wszystkich. Często wieczorem przygotowywała w wielkim koszu chleb, masło i ziemniaki. Szła z kilkoma siostrami do potrzebujących. Do biednych zanoszono też pełne kosze drzewa.
Matka Maria bolała nad niesprawiedliwością i nad tym, że nie wszystkim może pomóc. Świadek Jej życia pisze: Często chciała być bogatą, by móc pomagać wszystkim ludziom. Wielkim bólem napełniała Ją świadomość, że nie może pomóc wszystkim ubogim. Prosiła także ówczesne instytucje o wsparcie finansowe dla najbiedniejszych. Osobiście w korzystaniu z rzeczy materialnych ograniczała się do minimum. Jedna z sióstr pisze: Nie rozpoczynała swego talerza zupy, dopóki nie przekonała się, czy ta lub owa chora otrzymała już swoją porcję; inne piszą: zdjęła swoje buty i dała je ubogiej kobiecie, wydała biednym ostatnie ziemniaki i ostatni kawałek słoniny, wysłała chorej ostatnie 20 groszy. Nie tylko czyniła dobro, ale Ona wyzwalała dobro w innych.
Miała nową wyobraźnię miłosierdzia, ale i geniusz kobiecy, o którym tak wiele mówił Ojciec Święty Jan Paweł II. Pielęgnacja ludzi dotykała spraw rodziny. W wielkim sercu Matki Marii zajmowała ona specjalne miejsce: Nasze siły chętnie poświęcimy chorym, aby w miarę możliwości przez troskliwą opiekę uratować biednym dzieciom ojca lub matkę czy też strapionym rodzicom najdroższe i ukochane dziecko. Miała szerokie, wszystko obejmujące i kochające serce. Potrafiła patrzeć bardzo daleko, poza własne sprawy; Jej działalność nacechowana była troską o los innych ludzi, poświęciła interesy osobiste dla dobra społecznego. W duchu szlachetnego altruizmu opiekowała się tymi, którzy przeżywali trudności, oddając im swój czas i energię.
Realizując Ewangelię, stała się dobrym Samarytaninem dla każdej osoby, którą spotkała w jakimkolwiek cierpieniu, poniżeniu. W każdym człowieku, a w szczególności w chorym i najbardziej potrzebującym, dostrzegała Chrystusa, a służąc mu poprzez zwyczajne ludzkie czynności, dotykała tajemnicy samego Boga, który stworzył go na swój obraz i swoje podobieństwo i odkupił swoją Krwią.
za: s. M. Margarita Gabriela Cebula CSSE, Błogosławiona Maria Merkert (1817-1872), Nysa 2007.
za: s. M. Margarita Gabriela Cebula CSSE, Błogosławiona Maria Merkert (1817-1872), Nysa 2007.